Translate

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 2

*Kilka dni później* 
Kolejna kłótnia z Jesy. Powód gang. Przypomniało jej się to co było kiedy miałam 15 lat. Byłam w szkolnym gangu. Pff... osiedlowym gangu. Wszyscy się nas bali. 
Byliśmy najgorsi z najgorszych. Tysiące razy byliśmy na policji. Zabrałam mojego iphona z blatu kuchennego i poszłam na górę. Otworzyłam drzwi do mojego pokoju i położyłam się na łóżku.
-,,Niech przestaną się mnie czepiać"- pomyślałam a po chwili włączyłam moją ulubioną piosenkę. Zawsze poprawiało mi to humor. Leżałam tak do 23:00. Próbowałam poprawić poduszkę i zasnąć, ale moje drzwi się otworzyły. Do mojego pokoju weszły spanikowane Jesy i Perrie. Usiadły na moim łóżku a Perrie pokazała mi swój telefon na którym widniał taki SMS: 

-O boże....- powiedziałam zakrywając usta ręką.- To moja wina. To ja jestem w tym gangu.- dodałam nie spokojnie. 

-Nie obwiniaj się.- powiedziała Pezz łapiąc mnie za rękę. 
-Dzwoniłyśmy do chłopaków.- dodała.- Powiedzieli, że tam pojadą i pomogą Leigh. 
Ta, mogłyśmy się martwić, ponieważ Leigh od dwóch dni nie dawała znaku życia. 
*~* 
-Czekajcie na mnie.- powiedziałam dziewczyną. Czas wyruszać. Czekali już chłopcy. Ręce trzęsły mi się jak opętane. 
*~*
~Jade~
-Jade spokjnie. - usłyszałam za sobą głos Zayna. 
-Ja się wcale nie boje...- powiedziałam. 
-Nie musisz udawać. Znam cię jak siostrę. 
Nie zdążyłam mu odpowiedzieć bo byliśmy już na miejscu.  

Szłam za chłopakami nie spokojnie. 
-Witam, witam. - odezwał się jakiś brunet. Za nim stała jakaś blondi. Jak słyszałam nazywała się Cara czy jakoś tak, a ten brunet James. 
~Oczami Perrie~
Dojechałyśmy z Jesy na miejsce. Widziałyśmy z daleka Jade i Harry'ego. Dobiegłyśmy do starego budynku. Jesy podała mi wsuwkę do włosów, abym otworzyła zamek. Moim oczom ukazała się zapłakana Lee. Wskoczyła nam na szyje. Przytuliłam zapłakaną Lee i powoli wyszłyśmy z budynku. Dobiegliśmy do Jade i chłopaków. Kiedy Zayn nas zobaczył kazał nam się chować za nim. Tak zrobiłyśmy. Jade tak też zrobiła. 
-Dla kogo pracujecie?!- krzyczał Harry. 
-Dla.... Pana Dylan'a... Dylan'a Tomlinsona. 
Spojrzałam na Louisa i Jade. Zamarli. 
________________
Dawno nie było rozdziału. 
Jak się podoba? 
Czytasz?- Komentuj! 



czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział 1

Sobota 12 lipca.
Wstałam jak zawsze w sobote o 9:00. Ubrałam się w to.  Odblokowałam mojego białego Iphona. 
,,Ciekawe co się stało"- pomyślałam. Zeszłam na dół. Z kuchni dobiegał śmiech dziewczyn. Nie dziwie się, Pezz chciała zrobić tosty. 
-Przypał- odezwałam się śmiejąc się przy tym. 
-Hahahaha tak. 
-Pisali do ciebie chłopcy? 
-Tak, a co? 
-Nie wiem, pytali się czy już wstałaś? 
~*~
Byłam już obok kina. Czekałam na chłopaków..... Są, nareszcie. -Jade jest sprawa.- powiedział Zayn 
-Jaka? 
-Josh wrócił. 
-Nasz bóg. 
-Hahaha dokładnie. - powiedział Louis opierając się o moje ramie. 
-Chce stworzyć nowy gang?- zapytałam 
-Dokładnie. Wchodzisz w to?- zapytał Niall 
-No nie wiem. 
Wszyscy się na mnie patrzyli czekając na pozytywną dla nich odpowiedź. 
-No dobra, wchodzę w to. - odpowiedziałam im z uśmiechem poprawiając blond grzywę Niallera. 
______________________
Pierwszy rozdział gotowy. 
Czytasz?- Komentuj! 

#Jesy